· Tomasz Siroń · Biznes

Magia przełomu - od Brant Rock do GPT

Wigilia 1906 – tam, gdzie technika stała się cudem

Jest 24 grudnia 1906 roku. Nad smaganym lodowatym wiatrem wybrzeżem Atlantyku, w Brant Rock w stanie Massachusetts, wyrasta potężny, 126-metrowy stalowy maszt. To nowatorska, cylindryczna konstrukcja utrzymywana przez system potężnych odciągów. U jej stóp, w niepozornej drewnianej szopie, dzieje się coś, co na zawsze zmieni historię ludzkości. W drżącym świetle lamp naftowych Reginald Fessenden pochyla się nad aparaturą.

W środku nie ma świątecznej ciszy. Powietrze przeszywa wysoki, niemal upiorny świst alternatora, który wiruje z ogromną prędkością, by wygenerować moc potrzebną do transmisji fali ciągłej. Wokół inżyniera piętrzy się plątanina miedzianych kabli i cewek. Jest przenikliwie zimno, lecz Fessenden z determinacją dokręca ostatnie pokrętła. Spędził miesiące na przygotowaniach. Choć zmęczenie widać w każdym jego ruchu, w oczach błyszczy nadzieja pomieszana z lękiem – czy to, co za chwilę zrobi, zadziała?

Pierwsza transimsja radiowa

Laboratorium Reginalda Fessendena w Brant Rock (Massachusetts), gdzie 24 grudnia 1906 roku przeprowadził pierwszą w historii transmisję radiową z dźwiękiem ludzkiego głosu i muzyką. To wydarzenie zapoczątkowało erę radia, przekształcając fale elektromagnetyczne z narzędzia naukowego w środek masowej komunikacji. Zdjęcie: North Carolina State Archives, licencja Creative Commons.

Kilka minut po godzinie 21:00 Fessenden rozpoczyna nadawanie. Zamiast wysłać w eter suchy, rytmiczny stukot telegraficznych iskier, robi coś, co wtedy wydawało się magią: zbliża usta do mikrofonu i zaczyna mówić. Po krótkim przywitaniu przykłada mikrofon do gramofonu, z którego płyną dźwięki „Largo” Händla. Jego asystent miał odczytać fragment Ewangelii wg św. Łukasza, ale w ostatniej chwili sparaliżowała go trema przed „mówieniem w pustkę”. Fessenden nie traci jednak rezonu – sam chwyta za skrzypce. Gra i śpiewa kolędę „O Holy Night”, a jej podniosła melodia niesie się przez czarny ocean. Na koniec składa życzenia, kończąc audycję prostym: „Good night to all”. Setki kilometrów dalej, na statkach United Fruit Company, radiooperatorzy zamierają. Z niedowierzaniem dociskają słuchawki do uszu. Zamiast monotonnego pikania alfabetu Morse’a, usłyszeli muzykę i ludzki głos. Wielu początkowo sądziło, że to usterka albo figiel wyobraźni. Radiooperatorzy na środku oceanu dosłownie zamarli z wrażenia – technologia przekroczyła właśnie kolejną granicę, a maszyny zaczęły przekazywać ludzkie słowa i emocje.

Innowacja jako proces, nie moment

Warto podkreślić, że przełom w Brant Rock nie wydarzył się w jednej sekundzie z nagłego olśnienia – to był proces mozolnych prób i iteracji. Fessenden miesiącami udoskonalał swoją aparaturę, budując prototypy nadajników, testując mikrofony, anteny i odbiorniki. Każdy kolejny nieudany test przybliżał go do sukcesu. Jeszcze 6 lat wcześniej, w 1900 roku, udało mu się po raz pierwszy przesłać głos na niewielką odległość (między dwoma masztami na wyspie Cobb) – ale dopiero lata dalszych eksperymentów doprowadziły go do sukcesu. Innowacja często tak właśnie wygląda: to pasmo małych usprawnień, porażek i poprawek, które składają się na wielki sukces, a nie pojedynczy moment „Eureka”.

Brand Rock 1910 AI

Maszt radiowy stacji Brant Rock z 1910 roku (rekonstrukcja AI). To z tej 126-metrowej anteny popłynął w eter pierwszy głos w historii radia. Smukła wieża górująca nad brzegiem Massachusetts stanowiła serce pionierskich eksperymentów Fessendena, które odmieniły oblicze komunikacji.

Co ważne, Fessenden musiał zmagać się nie tylko z problemami technicznymi, ale i z głębokim sceptycyzmem otoczenia. Wielu ówczesnych ekspertów drwiło z pomysłu, że głos da się kiedykolwiek transmitować bez kabli. Sam wynalazca wspominał, że był wyśmiewany przez biznesmenów, dziennikarzy, a nawet naukowców – pomysł „radia gadającego ludzkim głosem” brzmiał dla nich jak czysta fantastyka. Fessenden nie poddał się jednak presji. Krok po kroku udoskonalał technologię, aż dowiódł niedowiarkom, jak bardzo się mylili. Podobną drogę iteracyjnego rozwoju przechodzą współczesne przełomy – od samochodów elektrycznych i rakiet wielokrotnego użytku, po sztuczną inteligencję.

Głos na falach: sekret modulacji

Jak to możliwe, że eter zaczął nieść muzykę i mowę, a nie tylko krótkie sygnały telegraficzne? Kluczem okazała się modulacja – „nauczenie” fali radiowej, by stała się nośnikiem dla dźwięku. Fale radiowe same w sobie są niesłyszalne, ale Fessenden znalazł sposób, by nałożyć na nie drgania akustyczne odpowiadające ludzkiemu głosowi.

AM

Mówiąc najprościej: mikrofon węglowy zmieniał swoją rezystancję (oporność elektryczną) w rytm dźwięku, przez co modulował (kształtował poprzez osłabienia) prąd płynący w obwodzie anteny. Zmieniała się więc amplituda generowanej fali radiowej – dokładnie tak, jak zmieniała się głośność mowy. Fessenden jako jeden z pierwszych praktycznie wykorzystał falę ciągłą (continuous wave), generowaną przez wysokoobrotowy alternator. Dzięki temu można było nałożyć zmiany prądu na stabilny sygnał radiowy, a u odbiorcy odfiltrować falę nośną i usłyszeć czysty, oryginalny dźwięk. Ta metoda – modulacja amplitudy (AM) – stała się fundamentem radiofonii.

Od radia do sztucznej inteligencji – most do współczesności

Historia śmiałego eksperymentu z 1906 roku przypomina nam, że wielkie przełomy często zaczynają się od małych kroków. Gdy Fessenden wysyłał w świat pierwszą audycję, zapewne niewielu zdawało sobie sprawę, że był to zalążek nowej ery komunikacji bezprzewodowej. Podobnie dziś żyjemy w czasach narodzin technologii, które mogą wydawać się niszowe, a wkrótce zmienią codzienność.

Dzisiejsza sztuczna inteligencja i uczenie głębokie to nasze odpowiedniki tamtej „nowej modulacji”. Uczymy komputery rozumieć język, obrazy i podejmować decyzje – niejako obdarzamy je głosem i inteligencją, tak jak modulacja obdarzyła fale radiowe zdolnością niesienia mowy. Systemy GPT (Generative Pre-trained Transformer) oraz duże modele językowe (LLM) stanowią przełom w komunikacji człowiek–maszyna, pozwalając maszynom odpowiadać w sposób przypominający rozmowę z człowiekiem.

One również nie powstały od razu: droga od GPT-1 w 2018 roku, przez GPT-3 w 2020, aż po wielojęzykowe GPT-4 w 2023 to przykład iteracyjnego postępu. Każda generacja modeli AI przybliża nas do systemów potrafiących rozumieć, wnioskować i tworzyć na poziomie coraz bliższym ludzkiemu. Tak jak radio potrzebowało swojego Fessendena i lat prób, tak AI potrzebowała niezliczonych badań tysięcy inżynierów.

Brand Rock 1910 AI road

Cylindryczny maszt w Brant Rock, utrzymywany przez system potężnych odciągów. To właśnie ta nowatorska, 126-metrowa konstrukcja pozwoliła na stabilne nadawanie fal ciągłych, dystansując ówczesną konkurencję opartą na telegrafii iskrowej. Rekonstrukcja AI

Przełom Fessendena otworzył drzwi do świata masowej komunikacji: od radioodbiorników w każdym domu, przez telewizję, po Internet i globalną sieć informacyjną. Obecna rewolucja AI może w podobny sposób zrewolucjonizować nasze życie i biznes, dając początek narzędziom, o których kiedyś czytaliśmy w powieściach science fiction. Być może za sto lat ktoś przywoła rok 2023 – rok spopularyzowania ChatGPT – jako symboliczny początek nowej epoki, tak jak my dziś wspominamy rok 1906.

Wnioski dla liderów nowej ery

Innowacja wymaga odwagi i wizji, ale też cierpliwości. Przełomy nie zdarzają się same – są wypracowywane.

  • Odwaga eksperymentowania: Bez śmiałych prób nie ma postępu. Wizjonerzy z OpenAI, tacy jak Alec Radford, Ilya Sutskever, Wojciech Zaremba i Jakub Pachocki, mieli odwagę pójść nieprzetartą ścieżką, podobnie jak Fessenden.

  • Nauka na porażkach: Każda porażka to lekcja. Nieudane próby dostarczają wiedzy, jak ulepszyć rozwiązanie. Wytrwałość sprawia, że to, co nierealne, staje się wykonalne.

  • Otwartość na zmiany: Świat IT zmienia się szybciej niż kiedykolwiek. Firmy muszą adaptować nowe technologie, zanim zrobi to konkurencja. Ci, którzy pierwsi dostrzegą potencjał „nowej modulacji” w swojej branży, zyskają przewagę.

Na koniec, w ten wyjątkowy świąteczny czas, pamiętajmy, że każda innowacja zaczyna się od iskry ciekawości i wiary, że można lepiej. Prawie sto dwadzieścia lat temu Fessenden zrealizował wizję, która wydawała się magią – dziś ta magia stała się codziennością.

Życzymy Wam, aby nadchodzący rok był pełen śmiałych pomysłów, odkryć i pozytywnych zmian. Wesołych Świąt i szczęśliwego Nowego Roku życzy zespół SparkSome!

logo SparkSome

NIP: 6793289948

REGON: 527616291

KRS: 0001085500

© Copyright
SparkSome Venture sp. z o.o.